TEN SEN, KTÓRY NAZYWAJĄ ŻYCIEM. Kino braci Quay

Ich wpływ widać w takich dziełach jak Szalony bóg (2022) Phila Tippetta i Stopmotion (2023) Roberta Morgana oraz w klipach grupy Tool, a do wielbicieli ich produkcji należą m.in. Terry Gilliam i Christopher Nolan, który poświęcił im krótkometrażowy dokument. 11 kwietnia na ekrany polskich kin wchodzi najnowszy film Stephena i Timothy’ego Quay – Sanatorium pod […]

Apr 4, 2025 - 09:39
 0
TEN SEN, KTÓRY NAZYWAJĄ ŻYCIEM. Kino braci Quay

Ich wpływ widać w takich dziełach jak Szalony bóg (2022) Phila Tippetta i Stopmotion (2023) Roberta Morgana oraz w klipach grupy Tool, a do wielbicieli ich produkcji należą m.in. Terry Gilliam i Christopher Nolan, który poświęcił im krótkometrażowy dokument. 11 kwietnia na ekrany polskich kin wchodzi najnowszy film Stephena i Timothy’ego Quay – Sanatorium pod Klepsydrą na motywach prozy Brunona Schulza.

Stephen i Timothy Quay (bliźniacy urodzeni w 1947 roku) są Amerykanami, swoje życie prywatne i zawodowe związali jednak z Europą. Studiowali ilustratorstwo i film w Philadelphia College of Art, a w 1969 roku rozpoczęli naukę w Royal College of Art w Londynie. Pierwsze animowane etiudy – proste dwuwymiarowe kolaże – tworzyli jeszcze na studiach, korzystając z wypożyczonej ze szkoły kamery. W 1972 roku, już z brytyjskim dyplomem, powrócili do USA, gdzie zarabiali na życie jako ilustratorzy książek (byli autorami szaty graficznej pierwszego wydania Mechanicznej pomarańczy Anthony’ego Burgessa), ale jak sami przyznawali, „była to katastrofa. Skończyliśmy jako kelnerzy i pomywacze”. Sfrustrowani brakiem perspektyw w ojczyźnie, pod koniec lat 70. znów przenieśli się do Wielkiej Brytanii; dzięki grantowi z British Film Institute stworzyli krótkometrażową animację Nocturna Artificialia (1979). W 1980 roku wraz z Keithem Griffithsem (kolegą z uczelni i zarazem pracownikiem BFI) założyli wytwórnię filmową Koninck Studios z siedzibą w Londynie.

Od tamtej pory bracia Quay zrealizowali ponad trzydzieści filmów animowanych. Przełomem w ich karierze była Ulica krokodyli (1986) na podstawie opowiadania Brunona Schulza– film trafił nawet do Konkursu Głównego na festiwalu filmowym w Cannes. Bliźniacy mają również na koncie filmy łączące technikę animacji z formą dokumentalną, m.in. o Leošie Janáčku [Janáček: Intimate Excursions (1983)] i Janie Švankmajerze [The Cabinet of Jan Švankmajer (1984)], a także reklamy, scenografię do spektakli teatralnych i operowych oraz teledyski dla Michaela Penna, His Name is Alive, 16 Horsepower i Sparklehorse. To oni odpowiadali za animowane sekwencje w wideoklipie do przeboju Sledgehammer (1986) Petera Gabriela i w filmie Frida (2002) Julie Taymor. W 1995 roku bracia nakręcili swój pierwszy pełnometrażowy film aktorski Instytut Benjamenta, opowieść o nowym uczniu tajemniczej szkoły dla służących, w której krytycy doszukiwali się refleksji na temat ćwiczenia i utrwalania odruchów i rytuałów [1] oraz krytyki totalitaryzmu i pochwały miłości [2].

Za kanwę scenariusza Instytutu Benjamenta posłużyła powieść Jakob von Gunten Roberta Walsera, bracia Quay chętnie bowiem sięgają po literaturę: ekranizowali nie tylko utwory Walsera i Schulza, ale i Franza Kafki [Ein Brudermord (1981)], Michela De Ghelderode [The Eternal Day of Michel De Ghelderode (1981)], Lewisa Carrolla [Alice in Not So Wonderland (2007)], Rainera M. Rilkego [Eurydice: She, So Beloved (2007)], Stanisława Lema [Maska (2010)], a nawet fragmenty Eposu o Gilgameszu [Bezimienna panna młoda (1985)]. Jednak te spośród filmów braci, które powstały na bazie tekstów literackich, nie są wiernymi adaptacjami – literatura stanowi raczej punkt wyjścia dla formalnych eksperymentów. Artyści tłumaczą, że podczas pracy nad filmem „scenariusz rozwija się i ewoluuje w organiczny sposób” [3]. I dodają: „Traktujemy literaturę trochę tak, jak muzycy jazzowi traktują znany temat. Swobodnie go interpretują, przekazują kolejnym instrumentom, składają mu swoisty hołd. Nie wstydzimy się miłości do literatury. Tyle że wyrażamy tę miłość obrazami” [4].

Obraz jest kluczowym elementem twórczości braci Quay, pełniąc funkcję wizualnej metafory. Ich filmy powstają w niezwykle żmudnej, praco- i czasochłonnej technice animacji poklatkowej, zazwyczaj z wykorzystaniem ręcznie konstruowanych kukiełek i scenografii. Kilka minut ekranowego życia lalek to miesiące pracy i tysiące sfotografowanych klatek, z których każda wymaga precyzyjnego, osobnego ustawienia. Pieczołowicie wykonane figurki i dekoracje są wprawiane w ruch nieomal na podobieństwo baletowej choreografii, co skutkuje hipnotycznym rytmem następujących po sobie, pełnych ekspresji obrazów. Stephen i Timothy nie kryją przy tym fascynacji dokonaniami polskich pionierów animacji: Jana Lenicy, Władysława Starewicza i Waleriana Borowczyka (o tym ostatnim mówią: „Czujemy się trochę jego uczniami” [5]). Pośród ich inspiracji znajdują się też prace artystów czeskich (Jan Švankmajer, fotograf Josef Sudek, animator Jiří Trnka), rosyjskich (animator Jurij Norsztejn, ilustrator Aleksander Aleksiejew) i amerykańskich (rysownik Charles R. Bowers).

Z nielicznymi wyjątkami filmy braci Quay nie mają ścieżek dialogowych (a jeśli już, to postacie nie posługują się żadnymi znanymi językami), toteż dopełnieniem obrazu jest w nich muzyka. Artyści preferują stosowanie muzyki nagranej jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, ponieważ w taki sposób mogą komponować kadry i opracować choreografię stosownie do ścieżki dźwiękowej. „Wydaje się nam, że to, na czym opieramy nasze filmy, to nie prawa dramaturgii, lecz prawa muzyki. Bo muzyki nigdy się nie kwestionuje, nie pyta się jej: »Co to znaczy?«” – wyjaśniają bracia. W ich filmach rozbrzmiewają utwory wielu polskich kompozytorów, m.in. Krzysztofa Pendereckiego, Zygmunta Koniecznego, Stefana Cichońskiego i przede wszystkim Lecha Jankowskiego. Połączenie obrazów i dźwięków tworzy niepowtarzalne, wizyjne światy, jak gdyby zagadkowe rzeczywistości równoległe zawieszone pomiędzy jawą a snem (jak w podtytule Instytutu Benjamenta: Ten sen, który nazywają życiem) – i które rządzą się właśnie tym: logiką marzenia sennego, podświadomości, fantazji.

Nic zatem dziwnego, że oniryczna literatura Brunona Schulza stała się doskonałym podglebiem dla twórczości braci Quay. Ten urodzony w 1892 roku w Drohobyczu pisarz i plastyk żydowskiego pochodzenia za życia opublikował tylko garść utworów w czasopismach literackich oraz dwa zbiory opowiadań: Sklepy cynamonowe (1933) i Sanatorium pod Klepsydrą (1937). Jego obiecującą karierę artystyczną przerwała wojna i śmierć z rąk Niemców w 1942 roku. W powojennej, komunistycznej Polsce twórczość Schulza uległa zapomnieniu, jednak nigdy całkowitemu: pod koniec lat 50. wznowiono oba wymienione zbiory opowiadań, a w 1973 roku Wojciech Jerzy Has przeniósł na ekran Sanatorium pod Klepsydrą. Dziś drohobycki artysta uznawany jest za jednego z najwybitniejszych i najbardziej osobnych twórców dwudziestolecia międzywojennego, a bracia Quay – wielbiciele kultury środkowo- i wschodnioeuropejskiej, otwarcie przyznają: „Odkryliśmy Europę dzięki Franzowi Kafce, potem – dzięki Brunonowi Schulzowi, którego proza stała się naszą największą inspiracją”.

Praca nad Sanatorium pod Klepsydrą trwała blisko dwie dekady (została ukończona dopiero dzięki wsparciu Telewizji Polskiej i British Film Institute, bo początkowo bracia kręcili film na własną rękę), ale nie tylko z tego powodu polska premiera filmu stanowi wydarzenie. Jest to wszak pierwszy pełnometrażowy utwór braci Quay od czasu Stroiciela trzęsień ziemi (2004) i równocześnie dopiero druga, po wzmiankowanym wcześniej wybitnym filmie Hasa, próba zmierzenia się z tym konkretnym utworem Schulza. Na dobitkę produkcję zrealizowano w języku polskim (z wykorzystaniem oryginalnej poetyckiej frazy pisarza z Drohobycza), z polską ekipą i takimiż aktorami (Wioletta Kopańska, Andrzej Kłak, Tadeusz Janiszewski). I choć jest to kino niszowe, skierowane do specyficznej grupy odbiorców (według samych braci do „widowni marginesu, subtelnych nieprzystosowanych, ludzi otwartego ducha, ciekawych nowego” [6]), to jednak w pełni zasługuje na uwagę, szczególnie w epoce dominacji cyfrowych superprodukcji animowanych, dla których stanowi wspaniałe antidotum.

 Film będzie dostępny w wybranych kinach od 11 kwietnia, a także na festiwalu Timeless Film Festival (7-14.04)

Link do sprawdzenia seansów: https://gutekfilm.pl/sanatorium-pod-klepsydra-wedlug-braci-quay/kup-bilet


[1] Zob. T. Plata, Instytut Benjamenta, „Machina” nr 2 (35), luty 1999, s. 94.
[2] Zob. P. Wojciechowski, Za zimną szybą snu, „Film” nr 1 (2364), styczeń 1999, s. 71.
[3] R.K. Elder, The Best Film You’ve Never Seen, „Chicago Review”, tłum. własne, Chicago 2013.
[4] M. Giżycki, Podróże braci Quay, „Machina” nr 4 (37), kwiecień 1999, s. 73.
[5] Ibidem, s. 73.
[6] Ibidem, s. 74.