"Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+
Co robisz, kiedy dowiadujesz się, że masz nieuleczalnego raka i... The post "Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+ appeared first on Serialowa.

Co robisz, kiedy dowiadujesz się, że masz nieuleczalnego raka i zostało ci najwyżej kilka lat życia? Bohaterka „Kwestii seksu i śmierci”, grana przez Michelle Williams, ma odpowiedź: czas na seks. Dużo, dużo seksu.
Wszystko zaczyna się na terapii małżeńskiej. W trakcie kolejnej nieprowadzącej donikąd sesji Molly (Michelle Williams, „Fosse/Verdon”) odbiera telefon od swojego lekarza: rak wrócił, z przerzutami. Zostało jej najwyżej pięć lat życia. A chwilę potem dzieją się rzeczy zaskakujące. Nawet jeśli widzieliście już trochę odważnych komedii.
Kwestia seksu i śmierci – o czym jest serial Disney+?
„Kwestia seksu i śmierci” to tak naprawdę nie do końca komedia, prędzej komediodramat czy też tragikomedia. W opartym na podcaście Nikki Boyer serialu telewizji FX, w Polsce dostępnym już w całości na Disney+, nic nie jest standardowe, schematyczne ani oczywiste, nawet jeśli to miks elementów, które znamy z popkultury.
Nasza heroina, Molly, to postać oscylująca gdzieś pomiędzy otwierającą się na nowe doznania Cathy ze „Słowa na R” a przełamującymi bariery, ale i dźwigającymi w sobie nieprawdopodobne ciężary bohaterkami w typie Fleabag. Na dzień dobry widzimy, jak na wieść o śmiertelnej chorobie rzuca wszystko, co zdroworozsądkowe, na czele z mężem (Jay Duplass, „Bliskość”), któremu kojarzy się tylko ze śmiercią, traumami i mastektomią, oraz oferowaną przez niego pomocą. Szuka schronienia u najbliższej przyjaciółki, Nikki (Jenny Slate, „It Ends With Us”), i w końcu naprawdę zaczyna żyć i sięgać po to, czego nigdy nie miała. Jak na przykład orgazm z drugą osobą.
Pogoń za życiem w obliczu pewnej śmierci do pewnego stopnia przybiera u Molly podobne oblicza, co w przypadku wspomnianej wyżej bohaterki Laury Linney ze „Słowa na R”. Pod względem tonu to jednak zupełnie inny serial, nowocześniejszy, odważniejszy, mocniejszy i częściej przypominający siarczysty policzek niż klasyczny feel good movie. Seksualne poszukiwania w obliczu śmierci, które z początku mogą widza dziwić – czemu akurat seks, a nie podróż dookoła świata, napisanie książki albo spełnienie wszystkich pięćdziesięciu mniejszych i większych marzeń, na które nigdy nie miało się czasu? – w miarę jak zaczynamy poznawać Molly, stają się oczywistym wyborem dla tej bohaterki. To nie jest kontrowersja dla samej kontrowersji.
Kwestia seksu i śmierci – wielka rola Michelle Williams
Peany pod adresem ekipy „Kwestii życia i śmierci” rozpocząć należy od duetu twórczyń, Elizabeth Meriwether („Zepsuta krew”) i Kim Rosenstock („Zbrodnie po sąsiedzku”). Serial FX to zaledwie osiem odcinków po około 30 minut każdy – trochę by się chciało, żeby dało się go przedłużyć chociaż o jeden kolejny sezon – i każdy z nich to całe morze dobra. Napisana z wyczuciem i zadziwiająca lekkością historia, w której radości życia mieszają się z wiszącą nad głową ostatecznością ludzkiego losu i czasem śmiałym, czasem nieśmiałym, czasem budzącym zrozumiały dyskomfort przełamywaniem kolejnych tabu, w kolejnych odcinkach odsłania przed widzem następne warstwy.
Bardzo szybko domyślicie się, że w tym serialu z seksem w tytule tak naprawdę nie chodzi o seks, masturbację, zaliczanie tuzinów facetów i pokonywanie barier, których nigdy nie było się w stanie pokononać. Nie chodzi o kolejnych przypadkowych partnerów, ejakulacje w taksówce, kopanie w penisa, sikanie w wannie i gry z pogranicza sadomaso. Molly dzieli z Fleabag to, co najważniejsze – traumę dźwiganą po kryjomu od lat. Traumę, której w obliczu zbliżającego się końca trudno nie uwolnić.
Choć „Kwestia życia i śmierci”, mieszając ze sobą komedię, tragedię i seksualne eksploracje, przekracza pewne granice, ani przez moment nie zapomina o tym, czym jest naprawdę i skąd pochodzą takie, a nie inne pragnienia bohaterki. Serial FX podnosi na duchu i łamie serce jednocześnie, bawi do łez i porusza do głębi, każe zastanowić się nad relacjami, jakie mamy w życiu, i sugeruje, żeby nie bać się tego, co nieznajome. Na przykład niechlujnego sąsiada, jak ten, którego zagrał Rob Delaney („Catastrophe”).
Nade wszystko jednak zachwyca rolą Michelle Williams, której każdy gest i spojrzenie przynosi tysiące niuansów. Pokochacie Molly błyskawicznie, za jej inteligencję, cięty humor, wrażliwość. Za to, jak odsłania przed nami wszystko, i w swoim przerażeniu odważa się iść na całość. To kolejna wielka rola w dorobku gwiazdy, choć wcale nie do końca teatr jednej aktorki – kiedy występ Williams będzie was bez końca poruszać, Jenny Slate zrobi, co może, abyście śmiali się w głos, na równi z samą Molly. Choć najczęściej to śmiech przez łzy, a Nikki ma w sobie więcej różnych barw, niż się wydaje.
Kwestia seksu i śmierci – czy warto oglądać serial?
Krótko mówiąc, jeśli nie mieliście planów na weekend, już je macie. „Kwestia seksu i śmierci” to zaledwie cztery godziny waszego czasu, a bogactwa więcej niż w znacznie dłuższych i „poważniejszych” serialach. Na przemian będziecie leżeć ze śmiechu, ukradkiem wycierać nos, zaciskać pięści z bezsilności i liczyć, że może jednak nastąpi jakiś cud i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Zostaniecie zaskoczeni pomysłowością, lekkością i potężną dawką emocji, jaką niesie ze sobą ta historia. Zdziwią was tutejsze relacje, ostateczne rozwiązania i małe twisty, których po drodze nie brakuje.
Jest też szansa, iż poczujecie nadzieję, że gatunek komediodramatu jeszcze się nie skończył. Stacje co prawda zamawiają tego typu produkcji znacznie mniej niż kiedyś, a i o prawdziwą przełomowość coraz trudniej, ale jeśli mniej tytułów oznacza taką jakość jak w tym przypadku, to ja jestem na tak. I tylko żałuję, że na 2. sezon w tym przypadku nie ma żadnych szans. Najchętniej oglądałabym Michelle Williams w tej roli bez końca.
Kwestia seksu i śmierci – serial dostępny na Disney+
The post "Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+ appeared first on Serialowa.