"Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+

Co robisz, kiedy dowiadujesz się, że masz nieuleczalnego raka i... The post "Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+ appeared first on Serialowa.

Apr 4, 2025 - 14:55
 0
"Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+

Co robisz, kiedy dowiadujesz się, że masz nieuleczalnego raka i zostało ci najwyżej kilka lat życia? Bohaterka „Kwestii seksu i śmierci”, grana przez Michelle Williams, ma odpowiedź: czas na seks. Dużo, dużo seksu.

Wszystko zaczyna się na terapii małżeńskiej. W trakcie kolejnej nieprowadzącej donikąd sesji Molly (Michelle Williams, „Fosse/Verdon”) odbiera telefon od swojego lekarza: rak wrócił, z przerzutami. Zostało jej najwyżej pięć lat życia. A chwilę potem dzieją się rzeczy zaskakujące. Nawet jeśli widzieliście już trochę odważnych komedii.

Kwestia seksu i śmierci – o czym jest serial Disney+?

Kwestia seksu i śmierci” to tak naprawdę nie do końca komedia, prędzej komediodramat czy też tragikomedia. W opartym na podcaście Nikki Boyer serialu telewizji FX, w Polsce dostępnym już w całości na Disney+, nic nie jest standardowe, schematyczne ani oczywiste, nawet jeśli to miks elementów, które znamy z popkultury.

Nasza heroina, Molly, to postać oscylująca gdzieś pomiędzy otwierającą się na nowe doznania Cathy ze „Słowa na R” a przełamującymi bariery, ale i dźwigającymi w sobie nieprawdopodobne ciężary bohaterkami w typie Fleabag. Na dzień dobry widzimy, jak na wieść o śmiertelnej chorobie rzuca wszystko, co zdroworozsądkowe, na czele z mężem (Jay Duplass, „Bliskość”), któremu kojarzy się tylko ze śmiercią, traumami i mastektomią, oraz oferowaną przez niego pomocą. Szuka schronienia u najbliższej przyjaciółki, Nikki (Jenny Slate, „It Ends With Us”), i w końcu naprawdę zaczyna żyć i sięgać po to, czego nigdy nie miała. Jak na przykład orgazm z drugą osobą.

Kwestia seksu i śmierci recenzja opinie czy warto oglądać serial disney plus michelle williams
„Kwestia seksu i śmierci” (Fot. FX)

Pogoń za życiem w obliczu pewnej śmierci do pewnego stopnia przybiera u Molly podobne oblicza, co w przypadku wspomnianej wyżej bohaterki Laury Linney ze „Słowa na R”. Pod względem tonu to jednak zupełnie inny serial, nowocześniejszy, odważniejszy, mocniejszy i częściej przypominający siarczysty policzek niż klasyczny feel good movie. Seksualne poszukiwania w obliczu śmierci, które z początku mogą widza dziwić – czemu akurat seks, a nie podróż dookoła świata, napisanie książki albo spełnienie wszystkich pięćdziesięciu mniejszych i większych marzeń, na które nigdy nie miało się czasu? – w miarę jak zaczynamy poznawać Molly, stają się oczywistym wyborem dla tej bohaterki. To nie jest kontrowersja dla samej kontrowersji.

Kwestia seksu i śmierci – wielka rola Michelle Williams

Peany pod adresem ekipy „Kwestii życia i śmierci” rozpocząć należy od duetu twórczyń, Elizabeth Meriwether („Zepsuta krew”) i Kim Rosenstock („Zbrodnie po sąsiedzku”). Serial FX to zaledwie osiem odcinków po około 30 minut każdy – trochę by się chciało, żeby dało się go przedłużyć chociaż o jeden kolejny sezon – i każdy z nich to całe morze dobra. Napisana z wyczuciem i zadziwiająca lekkością historia, w której radości życia mieszają się z wiszącą nad głową ostatecznością ludzkiego losu i czasem śmiałym, czasem nieśmiałym, czasem budzącym zrozumiały dyskomfort przełamywaniem kolejnych tabu, w kolejnych odcinkach odsłania przed widzem następne warstwy.

Bardzo szybko domyślicie się, że w tym serialu z seksem w tytule tak naprawdę nie chodzi o seks, masturbację, zaliczanie tuzinów facetów i pokonywanie barier, których nigdy nie było się w stanie pokononać. Nie chodzi o kolejnych przypadkowych partnerów, ejakulacje w taksówce, kopanie w penisa, sikanie w wannie i gry z pogranicza sadomaso. Molly dzieli z Fleabag to, co najważniejsze – traumę dźwiganą po kryjomu od lat. Traumę, której w obliczu zbliżającego się końca trudno nie uwolnić.

Kwestia seksu i śmierci recenzja opinie czy warto oglądać serial disney plus michelle williams
„Kwestia seksu i śmierci” (Fot. FX)

Choć „Kwestia życia i śmierci”, mieszając ze sobą komedię, tragedię i seksualne eksploracje, przekracza pewne granice, ani przez moment nie zapomina o tym, czym jest naprawdę i skąd pochodzą takie, a nie inne pragnienia bohaterki. Serial FX podnosi na duchu i łamie serce jednocześnie, bawi do łez i porusza do głębi, każe zastanowić się nad relacjami, jakie mamy w życiu, i sugeruje, żeby nie bać się tego, co nieznajome. Na przykład niechlujnego sąsiada, jak ten, którego zagrał Rob Delaney („Catastrophe”).

Nade wszystko jednak zachwyca rolą Michelle Williams, której każdy gest i spojrzenie przynosi tysiące niuansów. Pokochacie Molly błyskawicznie, za jej inteligencję, cięty humor, wrażliwość. Za to, jak odsłania przed nami wszystko, i w swoim przerażeniu odważa się iść na całość. To kolejna wielka rola w dorobku gwiazdy, choć wcale nie do końca teatr jednej aktorki – kiedy występ Williams będzie was bez końca poruszać, Jenny Slate zrobi, co może, abyście śmiali się w głos, na równi z samą Molly. Choć najczęściej to śmiech przez łzy, a Nikki ma w sobie więcej różnych barw, niż się wydaje.

Kwestia seksu i śmierci – czy warto oglądać serial?

Krótko mówiąc, jeśli nie mieliście planów na weekend, już je macie. „Kwestia seksu i śmierci” to zaledwie cztery godziny waszego czasu, a bogactwa więcej niż w znacznie dłuższych i „poważniejszych” serialach. Na przemian będziecie leżeć ze śmiechu, ukradkiem wycierać nos, zaciskać pięści z bezsilności i liczyć, że może jednak nastąpi jakiś cud i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Zostaniecie zaskoczeni pomysłowością, lekkością i potężną dawką emocji, jaką niesie ze sobą ta historia. Zdziwią was tutejsze relacje, ostateczne rozwiązania i małe twisty, których po drodze nie brakuje.

Kwestia seksu i śmierci recenzja opinie czy warto oglądać serial disney plus michelle williams
„Kwestia seksu i śmierci” (Fot. FX)

Jest też szansa, iż poczujecie nadzieję, że gatunek komediodramatu jeszcze się nie skończył. Stacje co prawda zamawiają tego typu produkcji znacznie mniej niż kiedyś, a i o prawdziwą przełomowość coraz trudniej, ale jeśli mniej tytułów oznacza taką jakość jak w tym przypadku, to ja jestem na tak. I tylko żałuję, że na 2. sezon w tym przypadku nie ma żadnych szans. Najchętniej oglądałabym Michelle Williams w tej roli bez końca.

Kwestia seksu i śmierci – serial dostępny na Disney+

The post "Kwestia seksu i śmierci" to odważna komedia, którą pokochają fani "Fleabag" – recenzja serialu Disney+ appeared first on Serialowa.