INNY. Horror science fiction od współtwórcy „Blair Witch Project”

Inny przypomina trochę Ostrzeżenie (1980) Greydona Clarka i Łowcę snów (2003) Lawrence’a Kasdana, ale ma znacznie ciekawszy punkt wyjścia. Trzej mężczyźni – Cody, Duke i Otis – wyruszają pod osłoną nocy do lasu na polowanie. Nie polują na zwierzynę, lecz na przybysza z innej planety. Piętnaście lat wcześniej ta sama rasa kosmitów porwała myśliwych i […]

Apr 2, 2025 - 11:56
 0
INNY. Horror science fiction od współtwórcy „Blair Witch Project”

Inny przypomina trochę Ostrzeżenie (1980) Greydona Clarka i Łowcę snów (2003) Lawrence’a Kasdana, ale ma znacznie ciekawszy punkt wyjścia.

Trzej mężczyźni – Cody, Duke i Otis – wyruszają pod osłoną nocy do lasu na polowanie. Nie polują na zwierzynę, lecz na przybysza z innej planety. Piętnaście lat wcześniej ta sama rasa kosmitów porwała myśliwych i jeszcze dwie inne osoby, w tym brata Cody’ego, którego nigdy nie udało się odnaleźć. Powodowani żądzą zemsty mężczyźni w końcu pochwytają kosmitę, krępują go i wywożą do domu Wyatta, który także padł ofiarą porwania i eksperymentów przed piętnastu laty, a teraz żyje w odosobnieniu, nękany pourazowym stresem i paranoją. Kiedy na terenie jego posiadłości pojawiają się Cody, Duke i Otis ze schwytanym obcym, Wyatt ostrzega ich, że śmierć przybysza grozi zemstą przedstawicieli jego rasy i całkowitym unicestwieniem ludzkości. Na domiar złego obcy dysponuje również potężnymi mocami telepatycznymi; gdy pozaziemskiemu więźniowi udaje się wydostać z niewoli, następuje chaos.

 

Blair Witch Project (1999) Daniela Myricka i Eduardo Sáncheza był jednym z najgłośniejszych filmów przełomu wieków. Nakręcony przez debiutantów za kilkadziesiąt tysięcy dolarów horror zarobił na całym świecie blisko ćwierć miliarda w tej samej walucie, przyczynił się do powstania dwóch kontynuacji, książek, komiksów i gier wideo oraz przywrócił modę na estetykę found footage. Blair Witch Project nie był arcydziełem kina, lecz stanowił prawdziwy majstersztyk marketingowy. Zanim wyszło na jaw, że historia zaginięcia trojga filmowców w lasach stanu Maryland to zwykła bujda na resorach, widzowie podobno mdleli ze strachu podczas seansu, ponieważ skutecznie wmówiono im, że to, co widzą na ekranie, to zapis autentycznych wydarzeń. Kiedy film dotarł do Polski w marcu 2000 roku, humbug był już dobrze opisany w prasie – i Blair Witch Project nie zrobił większego wrażenia (przynajmniej na niżej podpisanym).

Myrick i Sánchez nie potrafili przekuć sukcesu debiutu w wielkie kariery w branży filmowej. Dość powiedzieć, że obaj długo czekali na realizację następnych, samodzielnych już produkcji kinowych. Sánchezowi udało się to jako pierwszemu: w 2006 roku zrealizował Innego na podstawie scenariusza Jamiego Nasha. Początkowo miała być to utrzymana w duchu wytwórni Troma i serii Martwe zło komedia grozy o dwóch prostaczkach, którzy porywają obcego, ale twórcy przerobili skrypt (oryginalnie zatytułowany Probed), by zadowolić producentów. „Pracowaliśmy nad tą historią przez rok lub dwa, zanim jego [Sáncheza] partnerzy z wytwórni Haxan sprawdzili ją i zdecydowali, że chcą zrobić film na jej kanwie” – wspominał Nash. Pokazy testowe Innego wypadły słabo, toteż producenci zdecydowali, że film w USA trafi prosto na rynek wideo z pominięciem dystrybucji kinowej. Dla twórców była to porażka.

Jest to niskobudżetowa produkcja nakręcona minimalnym nakładem środków: akcja ogranicza się do kilku lokalizacji, przez ekran przewija się sześć postaci, a zamiast CGI zastosowano efekty praktyczne i kostiumy (kosmita to kaskader w gumowym wdzianku). Sánchez nie bawi się w subtelności ani w ekspozycję, widz z miejsca zostaje wrzucony w sam środek akcji, która zasadza się na odwróceniu schematu historii o porwaniu przez obcych: tutaj porwanym jest obcy, a jego oprawcami – ludzie. To jedyny interesujący aspekt filmu, który nigdy nie udaje, że jest czymś więcej niż bezmyślną rozrywką klasy B. Jest tu kilka niepokojących scen i sporo napięcia; z drugiej strony także dużo marnego aktorstwa i idiotyzmów. Inny to „dzieło” z rodzaju tych, które lecą na satelicie w sobotnią noc. Jeżeli sen jeszcze nie przychodzi, w lodówce czeka czteropak, a na innych kanałach nie ma niczego lepszego – można obejrzeć.