John Boyega twierdzi, że seria „Gwiezdne wojny” jest „białą i elitarną” franczyzą
Brytyjski aktor John Boyega wystąpił w nowym dokumencie Apple TV+ Number One on the Call Sheet, który przedstawia sylwetki najbardziej wpływowych czarnoskórych aktorek i aktorów współczesnego Hollywood. Artysta, który odegrał jedną z głównych ról w najnowszej trylogii Star Wars, skrytykował twórców słynnej sagi za niewielki udział ciemnoskórych aktorów w filmach George’a Lucasa. Rola Boyegi w Gwiezdnych […]

Brytyjski aktor John Boyega wystąpił w nowym dokumencie Apple TV+ Number One on the Call Sheet, który przedstawia sylwetki najbardziej wpływowych czarnoskórych aktorek i aktorów współczesnego Hollywood. Artysta, który odegrał jedną z głównych ról w najnowszej trylogii Star Wars, skrytykował twórców słynnej sagi za niewielki udział ciemnoskórych aktorów w filmach George’a Lucasa.
Rola Boyegi w Gwiezdnych wojnach spotkała się ze sporym entuzjazmem ze strony fanów, jednak jak sam przyznał w dokumencie Apple TV+, jego angaż wywołał również oburzenie tej części widowni, która wolałaby zobaczyć na pierwszym planie aktora o białym kolorze skóry. Brytyjczyk odpowiedział na falę rasistowskich komentarzy, z jaką spotkał się po premierze Przebudzenia mocy i stwierdził, że seria Gwiezdne wojny jest jedną z najbardziej „białych” w historii i właśnie dlatego jego występ w Star Wars wywołał u niektórych aż takie oburzenie.
Powiem wam coś. Seria „Star Wars” zawsze była najbardziej białą, elitarną przestrzenią. Ta franczyza jest tak biała, że sama bytność jednego czarnego aktora jest czymś wielkim. Widać, że fani mówią: „Cóż, przecież był tam Lando Calrissian i Samuel L. Jackson!” To tak jakby liczyć, ile jest kawałków czekolady w cieście na ciasteczka. One są po prostu zbyt rozproszone.
Jest okej, jeśli gramy najlepszego przyjaciela, ale jeśli wcielimy się w bohaterów, kiedy przewodzimy, kiedy jesteśmy pionierami, wywołuje to reakcje w stylu: „O mój Boże, to już za dużo! To stręczycielstwo!”
John Boyega przyznał jednak, że rola byłego szturmowca Finna, który dołącza do Rey (Daisy Ridley) w Ruchu Oporu była dla niego prawdziwym przełomem w karierze.
To nie pierwszy raz, kiedy brytyjski aktor porusza temat brak wystarczającej reprezentacji w Gwiezdnych wojnach. W wywiadzie dla GQ Magazine z 2020 roku, Boyega zaapelował do Disneya o zmianę polityki w przypadku zatrudniania czarnych aktorów do swoich produkcji:
To, co poradziłbym Disneyowi: nie zatrudniajcie czarnych aktorów, jeśli promujecie ich jako dużo ważniejsze postaci, niż w rzeczywistości są, a później spychacie ich gdzieś na drugi plan. To nie jest fajne (…)